Artykuły

Medytacja o ziemi - przypowieść o siewcy


Meditatio to drugi etap na drodze lectio divina, podczas którego człowiek pochylający się nad tekstem biblijnym zostaje zaproszony do spojrzenia na rozważaną perykopę także w świetle innych fragmentów Pisma, aby w ten sposób pozwolić Bogu i Jego słowu „wytłumaczyć” i zinterpretować dany tekst. Ojcowie Kościoła nazywali ten sposób scrutatio – objaśnianiem Biblii przez nią samą.


Przypowieść o siewcy
Owego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem. Wnet zebrały się koło Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł, a cały lud stał na brzegu. I mówił im wiele w przypowieściach tymi słowami: Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał niektóre [ziarna] padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. Inne padły na miejsca skaliste, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. Inne w końcu padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. (Mt 13, 1-8)

Wyjaśnienie przypowieści o siewcy
Wy zatem posłuchajcie przypowieści o siewcy. Do każdego, kto słucha słowa o królestwie, a nie rozumie go, przychodzi Zły i porywa to, co zasiane jest w jego sercu. Takiego człowieka oznacza ziarno posiane na drodze. Posiane na miejsce skaliste oznacza tego, kto słucha słowa i natychmiast z radością je przyjmuje; ale nie ma w sobie korzenia, lecz jest niestały. Gdy przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamuje. Posiane między ciernie oznacza tego, kto słucha słowa, lecz troski doczesne i ułuda bogactwa zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne. Posiane w końcu na ziemię żyzną oznacza tego, kto słucha słowa i rozumie je. On też wydaje plon: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, inny trzydziestokrotny. (Mt 13, 18-23)

Meditatio

1) Przykładem drogi, na którą padło ziarno, są prarodzice, Adam i Ewa. Bóg ofiarował im za darmo wszystko w obfitości: wspólnotę ze sobą, życie fizyczne i wewnętrzne szczęście, wzajemną jedność i miłość. Kluczem do zachowania tego stanu było oparcie się o słowo Boże co wyrażono w jednym jedynym zdaniu: Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać według upodobania; ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz. Ale właśnie wtedy pierwsi rodzice będą z całą mocą zaatakowani przez Złego i to, co zostało przez Boga zasiane w ich sercu, zostało porwane. Głosem żalu za utraconym rajem wybrzmiewa od wieków słowo hebrajskiej tradycji: Jedno jedyne przykazanie dałeś im i tego nie potrafili zachować.

Historia pierwszego grzechu to nie opowiadanie z dziedziny science fiction, lecz rzeczywistość, w której uczestniczymy każdego dnia, ponieważ nieustannie stajemy wobec pokusy nieprzestrzegania słowa Bożego i wchodzenia w sidła Złego. Dlatego ojcowie Kościoła nakazują przed bramą serca postawić anioła trzymającego w dłoniach miecz ognia, który będzie odpychał wszystkie węże, jakie tylko się pojawią. Anioł ten oznacza uwagę, a jego miecz – pozostające w pamięci teksty Pisma Świętego.

W ten sposób Jezus Chrystus walczył na pustyni. Naszym zadaniem zaś jest patrzeć na Tego, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala. W opisie Jego kuszenia na pustyni ukazano, że materią pokusy może być nawet samo słowo Boże, wypaczane przez szatana i inteligentnie przekręcane (w cytacie z Ps 91 opuszczono „jedynie” część wersetu: na wszystkich twych drogach, co sugeruje katastrofalną pokusę zwątpienia w to, że Bóg towarzyszy i powadzi człowieka w każdej[!] sytuacji życiowej, również podczas cierpienia).

2) Jako przykład ziarna padającego na grunt skalisty można dać osobę bogatego młodzieńca, który przychodzi do Jezusa, kierowany radością wynikającą z przekonania, że słowa Boże realizuje w sposób doskonały i pełny. Przestrzegałem tego wszystkiego, czego mi jeszcze brakuje? – pyta. Ucisk i prześladowanie przychodzi w jego przypadku rzeczywiście ze strony samego słowa Bożego, którego tak naprawdę nie zna. Zaślepienie sprawia, że jest zdolny swoje wyznanie wypowiedzieć wobec Jezusa przypominającego przykazania: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, czcij ojca i matkę oraz miłuj swego bliźniego, jak siebie samego. A przecież w Kazaniu na górze Mistrz jasno wyjaśnia, co one oznaczają i jak należy je interpretować: zabójstwo to nawet gniewanie się na brata, potępianie go czy pogardzanie nim; cudzołóstwo rodzi się w sercu; kłamstwo to wszelkie słowo niejasne, niejednoznaczne, nieprzejrzyste; miłość bliźniego zakłada rezygnację z wszelkich (nawet przynależnych) praw i nie wyklucza wrogów i prześladowców; także przykazanie czci wobec rodziców domaga się radykalizmu, bez uciekania się do wykrętów i fałszywej pobożności.

Dopiero ucisk z powodu słowa, jakie Jezus kieruje do bogatego młodzieńca, stawia go w prawdzie: Idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim. Potem przyjdź i chodź za Mną! Wymaganie wyrzeczenia się wszelkiego bogactwa ze względu na Jezusa jest jak cięcie miecza, który ukazuje wnętrze młodzieńca – od teraz nie ma on prawa łudzić się co do swojego radykalizmu w wierności Bożemu prawu. Odchodzi smutny, bo nie ma w sobie korzenia i jest niestały. Nie nosi w sobie pełnego przeżycia słowa Bożego, w miejsce którego zakorzeniło się zło – albowiem korzeniem wszelkiego zła jest miłość do pieniędzy.

Jezus dał najdoskonalszy przykład, jak należy postępować w zetknięciu ze złem. Wobec wizji wszystkich królestw tego świata i ich przepychu nie zgiął On karku przed kusicielem, lecz pozostał w adoracji Boga jedynego i prawdziwego: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz.

3) Troski doczesne i ułuda bogactwa to powód, dla którego słowo posiane między ciernie nie jest w stanie wydać owocu. Wcieleniem takiej postawy jest ewangeliczna Marta, która pomimo obecności Słowa Wcielonego w jej domu bardziej była zajęta uwijaniem się około rozmaitych posług aniżeli słuchaniem; więcej – za coś niewłaściwego i nie na miejscu uważała postawę swojej siostry Marii, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. Wydaje się, że Jezus nie gani bynajmniej służby drugiemu jako takiej, sam przecież jest tym, który bierze na siebie ten obowiązek podczas Ostatniej Wieczerzy, ale podkreśla prymat słuchania słowa w danym momencie. Marta nie potrafiła właściwie rozeznać obecności Jezusa nauczającego w jej domu jako czasu łaski i weszła w wir niepotrzebnych trosk, prowadzących ją do bezpłodnego zabiegania i do wewnętrznych osądów oraz szemrania wobec siostry, a nawet samego Jezusa. Maria nie przyjęła takiej postawy. Nie nosiła w sobie wyrzutów wobec siostry. Nie mówiła, jak siostra, by sparafrazować jej zapytanie: Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy słuchaniu Ciebie? Powiedz jej, żeby usiadła obok mnie. Umiała rozpoznać moment słuchania słowa, którego owoce stały się jej udziałem na zawsze. Owa „cząstka” to udział w spadku, który otrzymuje się darmo. To określenie z Psalmu 16: Pan częścią dziedzictwa i kielicha mego, wypowiadanego podczas żydowskiej Paschy, a także z Psalmu 119: Moim działem jest Pan – mówię, by zachować Twoje słowa.

I znów przykładem pozytywnej wykładni słowa jest Chrystus Pan w scenie kuszenia u początków publicznej działalności. Pierwszy atak szatana, podyktowany faktem czterdziestodniowego postu Jezusa, dotyczy naturalnego w tych okolicznościach pragnienia spełnienia pierwszych potrzeb: Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem. Ukrywa się w nim pokusa angażowania się w sprawy tego świata jedynie na sposób ludzki, pozbawiony oparcia w Bogu. Nauka mówi, że biedakom należy najpierw zapewnić godziwe warunki materialne, a dopiero potem mówić im o rzeczach duchowych; uczeni twierdzą, że trzeba dawać chleb, by zyskać prawo głoszenia Ewangelii. Tymczasem słowo Boże mówi coś wręcz odwrotnego: Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. Ileż przykładów z życia ludzi wiary stanowi żywy dowód prawdy głoszonej przez Jezusa: Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.

4) Posiane w końcu na ziemię żyzną oznacza tego, kto słucha słowa i rozumie je. Trudno w tym momencie nie zobaczyć osoby, w której słowo to spełniło się w całej pełni i przyniosło owoc stokrotny – Maryi. Ewangelia w scenie zwiastowania ukazuje ją jako człowieka zasłuchanego w słowo Boże, opisując jej zachowanie w sposób dobitny i wyraźny: Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. Tę postawę można jeszcze zobaczyć w dwu, zgoła odmiennych, epizodach z życia Maryi. Pierwszy jest podniosły i pełen radości – to przybycie pasterzy po narodzeniu Jezusa, głoszących radość wielką, która będzie udziałem całego narodu. Drugi zaś wydarzył się w momencie trudnym i bolesnym, a mianowicie po zagubieniu dwunastoletniego Syna, którego z bólem serca szukała wraz z ojcem. W każdej więc sytuacji życiowej Maryja miała jednakową postawę – człowieka otwartego na słowo Boże (wyrażenie te sprawy oznacza wszystko, co Bóg czyni w jej życiu: wydarzenia, słowa, fakty, sytuacje).

Medytacja o ziemi z przypowieści o siewcy prowadzi do kontemplacji Jezusa podczas ostatniego starcia z szatanem, mianowicie do Jego śmierci i zmartwychwstania. Wtedy wcielony Syn Boga został zmiażdżony i odrzucony za nasze grzechy, ale po pozornej przegranej powstał z wnętrza ziemi jako zwycięzca, co sam zapowiedział: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity.


Jan Marcin Kania OFMCap


Głos Ojca Pio (39/2006)

BEST GROUP